Przejdź do głównej zawartości

LISTONOSZ DONIÓSŁ, VOL. 7

 

Tomasz Jodełka-Burzecki, Baśnie polskie, ilustracje Teresa Wilbik, Janusz Stanny, Warszawa, 1985.

Mocno zaspany i konkretnie spóźniony (bo na rynek wyjazd ma sens tylko wściekłym porankiem), wbiłem dzisiaj na giełdę rzeczy przy ulicy Lodowej w Łodzi. Tak jak napisałem, mocno poniewczasie miałem wrażenie, że byli tam już wszyscy przede mną, jednak i tak coś udało się wyszarpać w cenach mocno atrakcyjnych. Może nic specjalnego, ale jakiś niedoceniony Szancer, tandem Teresy Wilbik i Janusza Stanny, a także nieśmiertelna moja luba, Pani Ewa Salamon. Do tego wszystkiego za zaledwie jedno piwo, kupiłem cudowną książeczkę Pani Marlen Haushofer pt. Sekretne drzwi z roku 1978, z serią magicznych litografii na okładce i wklejkach, Pani Barbary Szubińskiej. No i coś co dzisiaj szczególnie we mnie uderzyło, że chyba mam już tak dużo książeczek z literaturą dla dzieci, że tracę kontrolę nad tym co kupić, żeby mi się bajki nie dublowały. W przypadku Pani Konopnickiej mam już dwa egzemplarze tej samej książeczki z lat 1957 i 1960, a Podróże młodego Sindbada to już seryjnie zmiotłem z przestrzeni, bo żal mi było zostawiać tak na pastwę nieznanego ;)

Anna Świrszczyńska, Królewna Wanda, ilustracje Jan Zieliński, Warszawa, 1985.

Jan Brzechwa, Na wyspach Bergamutach, ilustracje Jadwiga Okrassa, Warszawa, 1984.

Jan Brzechwa, Od baśnie do baśni, ilustracje Jan Marcin Szancer, Warszawa, 1969.

Maria Konopnicka, Co słonko widziało, ilustracje Bogdan Zieleniec, Warszawa, 1960.

Stanisław Kowalewski, Podróże małego Sindbada, ilustracje Ewa Salamon, Warszawa, 1988.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

INWENTARZ: HELENA BECHLEROWA, KONICZYNA PANA FLORIANA, ILUSTRACJE KRYSTYNA WITKOWSKA, NASZA KSIĘGARNIA, 1966.

Helena Bechlerowa, KONICZYNA PANA FLORIANA, ilustracje Krystyna Witkowska, NASZA KSIĘGARNIA, 1966. Dzisiaj jest trochę szczególny dzień, w całym zestawie nieszczególności rzeczy, które go dotyczą. Traktuje ten czas tak trochę dickensowsko, pozostając w korespondencji z duchami: ludzi istotnych lecz zaprzeszłych, zwierzęcych towarzyszy (w których wierzę, że cały czas gdzieś obok merdają ogonami) i powidoku strat jakie gdzieś po drodze się zadziały. Na tą okazję, przywołam wspomnienie o Helenie Bechlerowej (22/12/1908 - 18/09/1995), może nie specjalnie płodnej pisarce Biura Wydawniczego Nasza Księgarnia, mającej jednak w swoim dorobku książeczki mocno przemyślane, nienagannie skomponowane, napisane bogatym, obrazowym językiem, w pełni czytelnym dla dziecięcego odbiorcy.  „Odcięta od świata na wysokim czwartym piętrze bez windy, wypytywała mnie o losy znajomych, szczególnie interesowała się tym co dzieje się w Naszej Księgarni”, wydawnictwie, z którym czuła się związana. - Nikt do mn...

INWENTARZ: MARIA SZYPOWSKA, PRZEPIS NA ZIMĘ, ILUSTRACJE JAN MŁODOŻENIEC, BIURO WYDAWNICZE "RUCH", 1967.

Maria Szypowska, PRZEPIS NA ZIMĘ, ilustracje Jan Młodożeniec, BIURO WYDAWNICZE "RUCH", 1967; Pierwsza to moja bajka przeczytana w tym roku, chociaż tą króciutką, wierszowaną nieco formę, trudno nazwać bajką. Jedna z nielicznych książeczek dla młodego odbiorcy, która jak dla mnie, sama w swojej postaci jest kompletna (łącząc w to również pieczęcie biblioteczne i utylizacyjne). Treścią i formą jest to jedno z niewielu owoców zbiorowej myśli kolektywu redakcyjnego, która wie dla kogo jest pisana i jak plastycznie się ma układać względem odbiorcy. Do tego zręczne łączy myśl, słowo (nie tylko to obrazowane typografią) oraz formę ilustratorską (bo to absolutnie coś więcej niż same obrazki, np papier milimetrowy w koncepcie dyskursu o "strząsaniu termometru" w skali stopni C, czy rozdarcie kartki w linie, która plastycznie pozostawała w dostępie każdego młodego człowieka i jest dla niego oczywistością), co czyni tą pracę, w moim patrzeniu, intuicyjną i mocno unikatową. Baj...

INWENTARZ: TADEUSZ KUBIAK, WIERSZE NA DZIEŃ DOBRY, ILUSTRACJE ZDZISŁAW WITWICKI, NASZA KSIĘGARNIA, 1971;

Tadeusz Kubiak, WIERSZE NA DZIEŃ DOBRY, ilustracje Zdzisław Witwicki, NASZA KSIĘGARNIA, 1971. Fajne to jak książeczka w swojej ostatecznej wersji, staje się nakładowo stadnym, ale unikatowym zlepkiem zamysłu twórców słowa, obrazu, technologi, ekonomi, a na końcu jeszcze dobrego rzemiosła lub wypadku przy pracy. Sam jestem ciekaw świata z idealnym brakiem kompromisu, przy absolutnej zgodzie koncepcji, materii, technologii i zdolności, w którym przy produkcji takiej książeczki dzieło staje się obrazem oczekiwań wszystkich, staje się dziełem absolutnym ale... pewnie była by to świetlista kula ulatująca w enigmatyczną dal ;) Tu się dzieje fajnie, tak w słowie jak w obrazku, może trochę za bardzo w kanonie, opatrzona grzecznie ułożonym schematem, nie wychylając zadziornego dziubka ciekawości, na to jak dużo można sobie w obszarze bajkowej książeczki pozwolić ;) Tadeusz Kubiak, WIERSZE NA DZIEŃ DOBRY, ilustracje Zdzisław Witwicki, NASZA KSIĘGARNIA, 1971. Tadeusz Kubiak, WIERSZE NA DZIEŃ DOBR...