Świerszczyk, 9 styczeń 1966, Nr 2 (1049), ilustracje Ewa SALAMON. Trochę pewnie mocno poniewczasie, bo ostatnie wpisy były tak dawno, że ho ho ;) Nie zmienia to faktu, że bajkowe sterty narastają i zręcznie piętrzą zakres rzeczywistości, których wokół siebie nie umiem ogarnąć lub pozwalam im samopas hulać wokół... bo tak jest śmieszniej :) Wczoraj przyszła paczka, zmęczonych życiem i mocno steranych Świerszczyków (tak ponad 80 sztuk, dokładnie nie wiem bo nie chciało mi się policzyć), wszystkie z przedziału lat 1958 - 1966, czyli z tego czasu, kiedy ilustracja zaczynała robić się interesująca. Pobieżne oglądanie doprowadziło mnie do tego, że dzisiaj kreślę tych kilka słów, bo mimo że milczenie pozostaje wartością samą w sobie, myślę, że z podziwem nad czymś fajnym jest trochę jak z miłością ... to powinno być wypowiedziane ;) Większego zachwytu z siebie nie oddam, sam fakt że on jest, musi wystarczyć, ważne to żeby chwilą swojej uważności, popatrzeć i ... zobaczyć ;) A FAjne to ;) Świe...
MIĘTOWY GIN W BIAŁEJ CZAPCE
"Na tych porcelanowych tabliczkach, które podeptał i potłukł, wypisana była cała wiedza, którą przekazał mi doktor Paj-Chi-Wo. Skończyło się odtąd gotowanie kolorowych szkiełek, unoszenie się w powietrzu, odgadywanie waszych myśli, powiększanie przedmiotów, leczenie chorych sprzętów. Utraciłem wszystkie moje umiejętności, z których słynąłem w sąsiednich bajkach, ..." Jan Brzechwa