![]() |
| 32 książeczki, wszelkiej maści i autoramentu, może zadka nie urywa, czyni mnie jednak trochę szczęśliwszym. |
To niedziela, siedzę w autobusie, słońce rozświetla refleksję o
nadchodzącej bajce. Właśnie jadę ją odnaleźć, za człowiekiem, za
nadzieją, z poranną pracą rynkowego zgiełku. Teraz w autobusie
towarzyszę walizkom, paczką, tobołkom i myślą ... pogubionym w
niewyspanych kłębkach niedzielnego świtu.
Fajne to, że też tak
pogubiony, trochę mechaniczny, trochę półprzytomny, posuwam tą
wyimaginowaną istotność robienia rzeczy jakoś do przodu. Bo zbieranie
bajek chyba jest i trochę wyimaginowane, i trochę istotne, a z całą pewnością bardzo
moje.
Tak z drogi na rynek 😉

Komentarze
Prześlij komentarz